Relacja z imprezy październikowej
18 października 2009 roku odbyła się IV runda I eliminacji Time Attack Poland. Pomimo fatalnej, deszczowej pogody na starcie stawiło się 28 zawodników z całej Polski. Wśród aut pojawiły się prawdziwe unikaty takie jak Mitsubishi Lancer Evo VI, Subaru impreza 22B, Nissan Skyline, Toyota AE 86 N2, Toyota Supra czy też Porsche GT3.
Wszyscy zawodnicy podeszli do tematu imprezy wyjątkowo profesjonalnie. Wielu kierowców miało namioty serwisowe, profesjonalne zaplecze mechaników i zapas części zamiennych. Wyścigi poprzedzał obowiązkowy pomiar głośności samochodów oraz badanie techniczne, podczas którego sprawdzane były gaśnice, kaski i elementy od których zależy bezpieczeństwo uczestników.
O godzinie 9.00, profesjonalni instruktorzy (w tym również i aktywni zawodnicy) przeprowadzili teoretyczne szkolenie z jazd sportowych. Poruszane były zagadnienia jazdy w deszczu, hamowania, obierania optymalnego toru jazdy i ratowania się w sytuacjach krytycznych.
O godzinie 10.00 rozpoczęły się oficjalne jazdy pomiarowe. Powoli tor zapełniał się uczestnikami, czasy wolno ale nieubłaganie spadały w dół… Pomimo niezmiennie mokrego toru robiło się coraz szybciej. Zawodnicy w miarę „wjeżdżania się“ w tor i aurę, odkrywali w sobie ukryte do tej pory pokłady umiejętności a autom pozwalali wyzwolić nieznane dotąd możliwości. Wszyscy Ci którzy nie czuli się pewnie, mogli skorzystać z rad doświadczonych instruktorów.
O godzinie 13.00 została zarządzona oficjalna przerwa na lunch. Rozmowom i wymianom doświadczeń nie było końca. Wszyscy z podekscytowaniem oczekiwali godziny 14.00, o której rozpoczynała się druga tura jazd. tego
Przez chwilę, około godziny 14.30 niebo przejaśniało i to właśnie wtedy padły najlepsze czasy. Z perspektywy tego sezonu, można śmiało powiedzieć, że na ostatniej rundzie czasy osiągnięte w deszczu były zbliżone do tych z pierwszej rundy osiągniętych na suchym asfalcie. To sprowadza się do, że zarówno poziom zawodów jak i uczestników stale rośnie.
O godzinie 16.00 zakończono jazdy pomiarowe. Wyłoniono zwycięzców IV rundy, zawodników, którzy w tym sezonie osiągnęli najlepsze czasy w swoich klasach, oraz najszybszego zawodnika toru Poznań roku 2009. Ale o tym w kolejnym artykule.
Dla przypomnienia napiszę tylko, że formuła zawodów nie przewiduje rywalizacji pomiędzy zawodnikami w czasie rzeczywistym. Nie ma więc zagrożenia spowodowanego bezpośrednim starciem podczas przejazdu. Nie liczy się ilość okrążeń, nie ma znaczenia kto kiedy i jak wystartuje oraz w jakiej konfiguracji stawki osiągnie metę. W istocie, pojęcie start meta czy też stawka w Time Attack nie funkcjonuje w taki sposób jak wyobrażają to sobie osoby związane ze sportem motorowym. Funkcja startu i mety sprowadza się tylko i wyłącznie do umownego miejsca pomiarowego.
A o jeździe w grupie nie może być mowy, bo taki układ nie sprzyja biciu rekordów przejazdu. Zasadniczo istotą Time Attack jest przejechanie jednego pełnego okrążenia toru w jak najkrótszym czasie. Dlatego też formuła Time Attack jest tak popularna. Do tego trzeba dodać bardzo niskie, jak na sport motorowy koszty uczestnictwa, liberalny regulamin, czytelny podział klas i okazuje się, że pomimo deszczowej aury udało się stworzyć bardzo interesującą alternatywę dla osób, które uwielbiają jeździć, mają czym a nie chcą uczestniczyć w oficjalnych zawodach. Tak to się dzieje na całym świecie i tak też musiało się stać w Polsce.
Już teraz serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału w przyszłorocznych imprezach. Postaramy się, aby przyszły sezon był jeszcze bardziej udany i owocny niż ten mijający. Pozostaje nam podziękować Wam zawodnikom za to, że jesteście z nami, że chcecie jeździć w naszych imprezach i że tworzycie tak dobrą atmosferę. Na pewno nie będziemy dążyli do komercjalizacji, uważamy, że ta impreza musi pozostać imprezą tworzoną przez pasjonatów dla pasjonatów. My wiemy, że bez Was nie było by w Polsce Time Attack.
Dziękujemy przybyłym.
Zespół Time Attack Poland.


